http://www.sww.freewebweb.com/

 

Media o Szkole Wyższej Warszawskiej - Collegium Varsoviense

Witaj Internauto,
trafiłeś na stronę gdzie będziesz mógł przeczytać wyszystko to, co zostało wcześniej napisane i opublikowane przez różne media na temat Szkoły Wyższej Warszawskiej, zwanej później Collegium Varsoviensis a dzisiaj Collegium Varsoviense.

 Oczywiście są pewnie jakieś artykuły, których nie znamy. Jeśli znacie takie prosimy je przesłać na e-mail studentcv@tlen.pl. Zamieścimy treść na tej witrynie.

-------------------------------------------------- ----------------------------------
          
 

Strona w modernizacji/

 

Edukacja, 4 października 2001 r.

Inauguracja roku akademickiego w Wojskowej Akademii Technicznej

 
W największej uczelni wojskowej - Wojskowej Akademii Technicznej - rozpoczął się 51. rok akademicki. Rektor ubolewał nad brakiem decyzji MEN, która pozwoliłaby powołać Akademii prywatną uczelnię, dającą miejsca studentom i kadrze.
Władze WAT chcą powołać wyższą szkołę niepubliczną pod nazwą Szkoły Wyższej Warszawskiej (wymaga to zgodny MEN). "Współpraca z tą uczelnią przyniosłaby WAT stabilny przez lata dochód i miejsca pracy zwalnianym nauczycielom akademickim" - mówił w środę w Warszawie rektor WAT gen. dyw. prof. Andrzej Ameljańczyk. Powołanie prywatnej uczelni miałoby pozwolić na zastąpienie znacznej części dotacji budżetowej MON wypracowanymi środkami.
"Szkoła Wyższa Warszawska mimo wielkiego poparcia ministra obrony narodowej i pozytywnych opinii prawnych zgody jeszcze nie otrzymała" - dodał.
Zdaniem rektora, efekt braku zgody MEN jest taki, że "ponad tysiąc pięciuset kandydatów na studia techniczne z bardzo dobrymi wynikami egzaminów wstępnych i świadectw maturalnych odeszło z kwitkiem z Bemowa, zasilając rzesze młodych bezrobotnych", a WAT zwalnia nie tylko pracowników naukowych, którzy z marszu podjęliby pracę w SWW ale również personel pomocniczy, sprzątaczki, kucharki i pracowników administracyjnych.
Inny pomysł WAT na utrzymanie kadry naukowej i potencjału naukowego to powołanie Parku Nauki i Technologii, który udostępniałby swoje laboratoria firmom specjalizującym się w zaawansowanych technologiach.
Na pierwszy rok z 1700 kandydatów przyjęto 175 studentów, w tym 22 kobiety, które mogą studiować na WAT od dwóch lat. Na 5 wydziałach WAT w 50 specjalnościach kształci się w sumie ok. 6 tys. osób, z czego wojskowi to ok. półtora tysiąca osób.
"Musimy dostosować się do sytuacji zmniejszonego zapotrzebowania ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej na oficerskie kadry techniczne" - dodał Ameljańczyk, nawiązując do programu modernizacji sił zbrojnych, zakładającego zmniejszenie liczebne armii z ok. 190 tys. do 150 tys. w roku 2003.
Absolwentami WAT jest połowa oficerów polskiego wojska. Przez pół wieku WAT wykształciła ponad 34 tys. absolwentów (w tym ponad 1,6 tys. doktorów i doktorów habilitowanych). Ponad stu pracowników uczelni uzyskało tytuł naukowy profesora, a 3 z nich zostało członkami Polskiej Akademii Nauk.
(PAP)

-------------------------------------------------- -------------------------------------------------- ---


Wojskowa Akademia Techniczna została skazana na wymarcie
Requiem dla WAT

Marcin Pietrzak, 29.10,2001 numer 44/2001, Polska Zbrojna

Coroczna prawda o Wojskowej Akademii Technicznej jest smutna - do przysięgi stanęło zaledwie 175 młodych podchorążych. Szkolnictwo wojskowe, w tym Wojskowa Akademia Techniczna, weszło w zakręt, z którego na pewno nie wyjdzie cało.
- 175 podchorążych to trzykrotnie mniej niż dotąd, w normalnych latach - mówi komendant WAT, gen. dyw. Andrzej Ameljańczyk.
Wojskowa Akademia Techniczna długo spełniała pokładane w niej nadzieje. Zrodzone tu pomysły dobrze przysłużyły się obronności kraju. Paradoksalnie lata chude zawitały na uczelnię wraz z odprężeniem w stosunkach międzynarodowych. Teraz zaś, gdy nasza część świata redukuje swoje armie, uczelnia - chluba wojska, wylęgarnia generałów - ujrzała na horyzoncie swój kres. Przeciwko WAT sprzysięgły się wolny rynek i konkurencja. Generał dorzuca jeszcze obyczaje panujące w NATO.
Gen. Ameljańczyk: - Obserwuję bardzo niedobrą i krzywdzącą dla nas koncepcję, wedle której o wartości naszego żołnierza stanowi wysokość kontraktu na dostawę broni z państw NATO, w którą jest on wyposażony. To poza wszystkim innym oznacza, że technika Wojska Polskiego (i wiedza o niej) pozostawać będzie w dyspozycji kogoś innego. Jakie są tego skutki, widać na przykładzie naszego systematycznie likwidowanego przemysłu obronnego. Wmówiono nam, a i sami sobie wmówiliśmy, że nie potrafimy produkować sprzętu na najwyższym poziomie technicznym. Na przykład samolotu czy rakiety. Powiedzmy... Ale broni osobistej żołnierza i amunicji do niej też nie potrafimy zrobić? A dziś przestajemy nawet taką broń produkować. Żeby tak zupełnie zatracić instynkt narodowy, to bezsens...
Niewygodne pomysły
W ostatnich latach na warszawskim Bemowie, gdzie mieści się Wojskowa Akademia Techniczna, gościły delegacje ze wszystkich państw NATO. Wszyscy byli zaskoczeni poziomem szkolenia, osiąganymi wynikami i znakomitymi laboratoriami. Ale potem... cisza - znikąd propozycji współpracy. Po prostu żadne z państw NATO nie ma podobnej placówki. Nauka na potrzeby militarne skupiona jest tam w prywatnych korporacjach, wielkich firmach i laboratoriach uniwersyteckich - to zupełnie inny system. No i praktycznie nieograniczone możliwości finansowe.
- Wcale nie twierdzę, że WAT jest niezbędny i z tego powodu powinniśmy dostać tyle pieniędzy, ile chcemy. Ale powinniśmy znaleźć mądry sposób przekształcenia tego, co mamy, w organizm, który przetrwa z sukcesem na rynku naukowo-technicznym. Taki program Akademia ma. Tylko że od lat nie możemy się z nim przebić przez grubą skorupę ignorancji i sprzecznych interesów. To jest program Parku Technologicznego i program równoległej do WAT cywilnej uczelni technicznej na wysokim poziomie - Szkoły Wyższej Warszawskiej. Ona chyba jednak nie wystartuje, bo poprzedni minister edukacji narodowej robił wszystko, by to się nam nie udało. Preteksty formalne, kolejne zapytania i mnożone wątpliwości ciągną się w nieskończoność. Wobec naszej uczelni stosuje się rygory, dotąd niestosowane wobec nikogo innego - mówi gen. Ameljańczyk
Szkoła Wyższa Warszawska byłaby płatną uczelnią humanistyczno-techniczną. Naukowo-dydaktyczny potencjał WAT, który byłby do jej dyspozycji, pozwala planować zajęcia na kilkunastu kierunkach dla 15 tys. studentów. To zaś oznacza zabranie z rynku wyższych szkół niepublicznych 15 tys. klientów, którzy za naukę płacą żywą gotówką. Musiał się wręcz zawiązać antywatowski sojusz: jedni - wykorzystując trudną sytuację wojska - chcą doprowadzić do likwidacji uczelni i podzielenia się jej bazą, drudzy łakomym wzrokiem patrzą na atrakcyjne pod względem budowlanym tereny.
Sami na siebie zarobimy
Technopolis jest drugim pomysłem kadry Wojskowej Akademii Technicznej na skuteczne konkurowanie z nauką światową. Park Nauki i Technologii to wolna strefa naukowo-przemysłowa na wzór wolnej strefy ekonomicznej. Dzięki temu pomysłowi Tajwan z państwa-podrabiacza najlepszych marek został liczącym się partnerem Zachodu w dziedzinie najnowocześniejszej techniki i technologii. To naprawdę olbrzymi interes, ale bez zaangażowania się państwa nie ma szansy powodzenia.
Gen. Ameljańczyk: - Przecież w masie uczelni prywatnych, które powstały w ostatnich latach, większość stanowią uczelnie o profilu politologiczno-marketingowym. Uczelni technicznych zrobiło się relatywnie bardzo mało. Za parę lat wyjdzie z tego zwichrowana struktura wykształcenia, co niewątpliwie odbije się negatywnie na gospodarce. Dlatego likwidowanie uczelni technicznej - nieważne, czy mundurowej, czy nie, dobrej uczelni - jest wielkim błędem. A jednak... Walczymy z wiatrakami. Gdyby nam pozwolono, sami na siebie zarobimy i jeszcze podatki państwu będziemy płacić.
Na ostatnim Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego można pokazano nowoczesne transportery dowódcze oraz śmigłowcowe stanowiska kierowania, które w praktyce są jeżdżącymi i latającymi pracowniami komputerowymi. Informatyka wkracza do wojska coraz niższego szczebla. Ale przychodzi z zagranicy.
- Wszyscy nas przekonują, że tak powinno być, że wszyscy posługują się tym samym sprzętem, tym samym oprogramowaniem, a to nieprawda. Wspólne jest tylko oprogramowanie podstawowe, ale to "cienka warstewka", jakieś 2%, może mniej. Dusza każdego software'u, zapewniająca narodowym siłom wyłączność na przekazywanie informacji, to najściślej chroniona tajemnica narodowa - dodaje gen. Ameljańczyk
Nie oddawajmy głowy
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu był cień szansy... Istniały w Polsce silne ośrodki cybernetyki - matki współczesnej informatyki. Działało Centrum Półprzewodników... Ale nie ma już CEMI, nie ma ELWRO, a sam gen. Ameljańczyk - najmłodszy niegdyś doktor habilitowany i profesor - jest komendantem szkoły, która umiera... Jego koledzy z uczelni przebywają w większości za granicą, w najlepszych firmach komputerowych USA, Europy i Australii.
Połowa tegorocznych absolwentów Wydziału Mechanicznego WAT do ostatniej chwili nie miała przydziałów do jednostek. W rezultacie prymus wyjechał do jednej z baz materiałowych na głębokiej prowincji.
- Los tego młodego człowieka jest wynikiem myślenia, że każdy żołnierz powinien przejść przez wszystko, co składa się na wojsko - wyjaśnia gen. Ameljańczyk. - To błąd. Tak jak nie można skrzypka zaganiać do kamieniołomów, tak samo nie można zdolnego inżyniera mechanika, fizyka czy informatyka lokować na prowincji, bez najmniejszych możliwości dalszego rozwoju. U nas - o zgrozo - są w Departamencie Kadr MON ludzie przekonani, że armię powinni zapełniać specjaliści od naciskania guzików w czołgach i armatach. Ale żeby był w wojsku ktoś, kto wymyśli "inteligentny" opatrunek na ranę, taki, w którym procesor określa temperaturę rany, następnie odpowiednio ją chłodzi i dawkuje lekarstwo - to nikogo nie interesuje. A przecież te rozwiązania z zakresu informatyki, optoelektroniki i bioniki są w zasięgu ręki. Tylko - na litość boską - niech nam nie przeszkadzają! Najgorsze, że ci, którzy to wszystko niszczą, nawet nie zdają sobie sprawy, że coś niszczą. Są najlepszym materiałem dla społeczeństwa, które będzie zdrowo karmione takimi samymi tanimi potrawami kupowanymi w takich samych supermarketach, - bo jak coś robi się masowo, to robi się tanio - dla społeczeństwa sypiającego w wygodnych, czystych łóżeczkach z telewizorem pod ręką i higienicznie się rozmnażającego. Przy dzisiejszych technologiach nie ma potrzeby, żeby wszyscy pracowali. Ale sens człowieka, sens ludzkości jest w tworzeniu, w pracy. Jeśli człowiek tego nie ma, zamienia się w zdolny do rozmnażania przewód pokarmowy. Żeby nie dać się zepchnąć do tej roli, musimy chronić własne ośrodki myśli, uczyć młodzież, przygotowywać fachowców, którzy potrafią nie tylko składać i posługiwać się przedmiotami, ale tworzących duszę tych przedmiotów. To jest ta granica, którą zbyt łatwo oddajemy. To samo dotyczy wojska - nie możemy patrzeć tylko na jednostki specjalne i cieszyć się, że nasi komandosi dorównują sojusznikom. Siła bez głowy to jedynie kawał mięsa. Nie oddawajmy głowy.
Marcin Pietrzak

 

Rzeczpospolita  , 07.03.02 Nr 56

Jak rektor Wojskowej Akademii Technicznej w murach tej uczelni utworzył prywatną wyższą szkołę
Sposób na ratunek czy zgubę
ANNA PACIOREK

W budynkach Wojskowej Akademii Technicznej rozpoczęła działalność prywatna Szkoła Wyższa Warszawska. - Szukamy ratunku - tłumaczy rektor WAT, pomysłodawca i założyciel nowej, niepublicznej uczelni. Sprawa jest kontrowersyjna.
Szkoła Wyższa Warszawska została założona przez Fundację Rozwoju Edukacji i Techniki. Tę z kolei powołał do życia rektor Wojskowej Akademii Technicznej.
- To dzika prywatyzacja państwowej uczelni - mówi nasz informator z kręgów wojskowych. - Chodzi o zdobycie tanim kosztem wartościowych gruntów w Warszawie.
Komendant rektor WAT, generał dywizji profesor Andrzej Ameljańczyk, stanowczo zaprzecza. Wątpliwości jednak pozostają. Podstawowe pytanie brzmi: dlaczego fundacja założona przez rektora państwowej uczelni powołała niepaństwową szkołę wyższą?
Założyciele prawdziwi i naciągani
- Czy ta fundacja została powołana po to, aby umożliwić zorganizowanie Szkoły Wyższej Warszawskiej?
- Nie - zaprzecza profesor Andrzej Ameljańczyk.
A jednak to Fundacja Rozwoju Edukacji i Techniki figuruje w dokumentach jako założyciel SWW. Przewodniczący Rady Fundacji profesor Stanisław Paszkowski został rektorem SWW, a prezes zarządu fundacji Jerzy Paluch kanclerzem uczelni. Profesor Paszkowski jest pracownikiem WAT, a kanclerz Paluch prywatnym przedsiębiorcą.
- Założycielem Szkoły Wyższej Warszawskiej jest tylko Fundacja Rozwoju i Techniki - mówi Anna Małek z Departamentu Szkolnictwa Wyższego w Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu, gdzie rejestrowane są uczelnie niepaństwowe.
Tymczasem na stronach internetowych SWW wśród twórców tej szkoły są wymienieni, oprócz fundacji: Jan Szczepański - uczony, socjolog, Jerzy Paluch - menedżer szkolnictwa wyższego, Zbigniew Kostrzewa - przedsiębiorca (wiceprezes firmy budowlanej Na Skraju Miasta SA, prezes spółdzielni Na Skraju Miasta), Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA oraz gmina Warszawa Bemowo.
Profesor Szczepański wycofał się z życia naukowego. Czy jego nazwisko ma służyć jako magnes i gwarancja naukowego poziomu uczelni? Poprzednio w gronie zainteresowanych utworzeniem SWW wymieniano także byłego rektora Politechniki Warszawskiej Marka Dietricha. Ale profesor Dietrich zrezygnował kilka miesięcy temu.
Na placu boju pozostali dwaj prywatni przedsiębiorcy: Jerzy Paluch jako kanclerz uczelni i Zbigniew Kostrzewa, który zadeklarował wkład w postaci robót budowlanych wart milion złotych. To jego firma remontuje i adaptuje budynki wynajmowane od WAT przez nową uczelnię.
PGNiG w lutym tego roku przekazało SWW pięćset tysięcy złotych. Gmina Warszawa Bemowo natomiast wpłaciła dotychczas na konto szkoły sto tysięcy złotych z obiecanego miliona, którym w ciągu trzech lat zobowiązała się wesprzeć SWW
- Nie było żadnych wątpliwości co do przekazania społecznych, gminnych pieniędzy niepaństwowej uczelni?
- Przyznam, że to nie wzbudziło na posiedzeniu Rady Gminy kontrowersji - odpowiada wiceburmistrz Gustaw Borowski.
Rada Gminy zobowiązała zarząd gminy do zawarcia z fundacją porozumienia zapewniającego gminie wpływ na profil kształcenia oraz udział przedstawicieli gminy we władzach uczelni.
- Takie porozumienie nie zostało zawarte - mówi Borowski. - Ale mamy miejsce w radzie powierniczej tej szkoły.
Rada powiernicza SWW nie została jeszcze powołana.
Wyjątkowe wyjście
Starania o zgodę ministra edukacji na powstanie Szkoły Wyższej Warszawskiej trwały od grudnia 1999 roku. W historii SWW przedstawionej na stronach internetowych uczelni można wyczytać, że poprzedni minister edukacji Edmund Wittbrodt w czerwcu ubiegłego roku podpisał decyzję o utworzeniu SWW, ale wstrzymał się do końca swoich rządów z formalnym przekazaniem decyzji.
- Mojej zgody nigdy nie było - zaprzecza Edmund Wittbrodt. - Stawialiśmy jeden zarzut: że uczelnia prywatna powstaje na organizmie państwowym. Te zastrzeżenia zgłaszała minister finansów. Zgodnie z prawem podmiot państwowy nie może założyć fundacji, która z kolei założy niepaństwową uczelnię.
Następczyni Wittbrodta, minister Krystyna Łybacka, 28 grudnia 2001 roku podpisała decyzję o wpisaniu SWW do rejestru uczelni niepaństwowych.
- Pomysł utworzenia szkoły niepublicznej jest mojego autorstwa - przyznaje Andrzej Ameljańczyk, rektor WAT. - To sposób ratowania Akademii.
Sama WAT, jak twierdzi rektor, nie mogła uruchomić nowych kierunków studiów, jakie oferuje SWW, bo szkoła wojskowa nie ma prawa tworzyć kierunków i sama sobie ustalać limitów przyjęć. Jest to ustalane przez MON.
- Nasza Akademia znalazła się w sytuacji wyjątkowej - mówi rektor WAT. - Olbrzymi potencjał intelektualny, personalny, kadrowy i laboratoryjny zaczyna się marnować. Od kilku lat siły zbrojne są redukowane, a to oznacza, że zadania WAT są dużo mniejsze. Akademia była zaprojektowana na pięćsettysięczną armię. A armia ma liczyć 80 - 150 tysięcy osób. Czy można się godzić, aby WAT została zniszczona? Jeżeli nie będziemy mogli remontować, naprawiać dachów, ogrzewać, to pomieszczenia popadną w ruinę, co już widać po drugiej stronie ulicy Radiowej. Wystarczy zobaczyć, jak wyglądają obiekty jednostki wojskowej, która nie ma pieniędzy na remont. Gdyby SWW powstała rok temu, nasza sytuacja byłaby znacznie lepsza, mielibyśmy więcej pieniędzy. Miałem około 600 - 700 wolnych miejsc w akademiku. A teraz jest zapowiedź, że w tym roku naboru do WAT nie będzie. Pojawi się pięćset miejsc wolnych w akademiku. I co ja z tym zrobię? Od paru lat podejmowane są działania, aby Akademię zlikwidować. To jest dramat. Likwidować uczelnię, która w rankingach uczelni technicznych jest zawsze w czołówce, która ma tyle patentów? W ubiegłym roku miałem nabór ograniczony do stu siedemdziesięciu pięciu osób. Stoi pusta biblioteka, supernowoczesne laboratoria są wykorzystywane w 30 procentach. Robimy, co możemy, prowadzimy studia zaoczne. Mamy z tego 15 - 20 milionów rocznie. Gdyby nie było tych pieniędzy, to przeciekałyby dachy.
Wszyscy węszą tu przekręty
Szkoła Wyższa Warszawska nie ma własnych pomieszczeń. Wszystkie będzie dzierżawić lub wynajmować od WAT. Szkoła będzie korzystać z biblioteki WAT, obiektów sportowych, akademików, klubów studenckich.
- Czy w przyszłości cała uczelnia będzie mieścić się w obiektach WAT?
Kanclerz uczelni Jerzy Paluch twierdzi, że nie, bo gmina posiada na terenach przyległych do WAT swoje tereny, a jest zainteresowana rozwojem szkoły.
- Myślimy również o inwestycjach własnych - dodaje Paluch. - Jeżeli będzie możliwość wieloletniej dzierżawy czy zakupu terenów od wojska lub od gminy, będziemy kupować. Obecnie nie mamy nic własnego. Nie są zawarte porozumienia ani umowy przedwstępne dotyczące zakupu gruntu czy budynku. Od samego początku zakładaliśmy jasno i wyraźnie, że tworzymy pewien majątek, który, gdyby coś się nie udało, jest majątkiem Ministerstwa Obrony Narodowej.
- Całe otoczenie próbuje bojkotować powstanie SWW - ubolewa rektor WAT. - Wszyscy węszą tu przekręty, korzyści itd. Nic takiego się nie stało ani się nie stanie. Żadna szkoła państwowa nie jest w takiej sytuacji, że ma wolne laboratoria i miejsca w akademiku. Jeżeli taka szkoła chciałaby zakładać swoją szkołę niepubliczną, byłoby to bardzo podejrzane. U nas jest to szukanie metody ratunku. Dałem wypowiedzenia dwudziestu nauczycielom akademickich, w roku ubiegłym były wypowiedzenia dla ponad dwustu. To są bardzo dobrzy specjaliści i gdyby ta szkoła już była, większość z nich znalazłaby tam pracę. Zwalniamy sprzątaczki, kucharki, bo musimy zamknąć stołówkę na tysiąc osób.
Obietnice bez pokrycia
Jednak początki działania Szkoły Wyższej Warszawskiej budzą wątpliwości. SWW dotychczas uzyskała zgodę ministra edukacji na prowadzenie studiów magisterskich z politologii oraz licencjackich z informatyki, administracji i socjologii. Tymczasem na stronach internetowych SWW prezentowany jest schemat uczelni składającej się z siedmiu wydziałów. Jest też informacja, że od października 2002 roku planuje się uruchomienie czterech kolejnych kierunków studiów - bez najmniejszego wyjaśnienia, że nie ma na nie jeszcze zgody ministra edukacji.
Co więcej - jest także zapewnienie, że SWW gwarantuje absolwentom studiów licencjackich z informatyki, elektroniki i telekomunikacji miejsca na studiach magisterskich w WAT.
Rektor Ameljańczyk stwierdza, że nie jest jeszcze w tej sprawie podpisana umowa między rektorami obu uczelni.
W marcu SWW rozpoczęła działalność, uruchamiając studia jedynie na kierunku politologia. W dalekosiężnych planach jest kilkanaście tysięcy studentów na siedemnastu kierunkach. Obecnie w SWW studiuje sto trzydzieści osób.

-------------------------------------------------- -------------------------------------------------- ---------------

Trzęsienie NA BEMOWIE

Polska Zbrojna 2002
Gen. Dyw. prof. Andrzej Ameljańczyk, rektor Wojskowej Akademii Technicznej

Jeszcze wiosna byl Pan zwolennikiem reformy Szkolnictwa Wojskowego. Nie oczekiwał chyba Pan, iż zmiany będą tak głębokie, że WAT nie przyjmie Podchorążych na I rok studiów. Nadal popiera Pan tę reforme?

- Z rzeczywistością nie można polemizować. Siły zbrojne sa redukowane, Więc potrzeba coraz mniej żołnierzy. Ale Nadal Są oni niezbędni. Osobiste wojskowy tworzą dwie grupy ludzi. Pierwsi na "Rambo", Którzy walczą bezpośrednio. Musza ich wspierać specjaliści z zaplecza. Kiedyś wykuwali oni miecze i wznosili fortyfikacje, dziś pracują nad nowymi technologiami informatycznymi czy uzbrojeniem. Przez wieki w filozofii podziału pracy Wojskowej nic się nie zmieniło, Prócz w proporcji liczbie walczących i zabezpieczających. Obecnie ostatnich przypada średnio 3 na 1 "Rambo". Za 10-15 lat Może być już 8 na 1, nawet więcej. Musimy o tym Polsce Pamiętać. Zreformowane szkolnictwo Powinno przygotowywać mniej "żołnierzy do walki, ale supersprawnych, zapewniając im równocześnie silne, wszechstronne Zaplecze. I nie zgadzam się z opiniami, że popyt na absolwentów WAT Będzie Malal. Teraz tak się dzieje, ale to za sprawa Światowej recesji. W budżetach panstw jest mniej pieniędzy, Więc szukając oszczędności, jeden muszą z czegoś rezygnować. W Polsce redukuje się szkolnictwo wojskowe. To błąd. Kryzys jest zjawiskiem obiektywnym, ale przejściowym. Trzeba go przetrwać.
Co w zamian redukcji?
- Należy szukać pozwalających rozwiązań na oszczędności, ale nie marnujących potencjału Szkolnictwa. Zaniechanie takich działań na grzech. Przecież społeczeństwu potrzeba coraz więcej ludzi wykształconych technicznie. Tymczasem w Polsce odsetek osób wzrósł wprawdzie z wykształceniem wyższym, ale zdecydowanie zmalał Udział w nim "techników". Powstało wiele niepublicznych uczelni, Lecz Głownie humanistycznych. To argument, by politechnik, zwłaszcza dobrych, nie likwidować. Jeśli temu nie zapobiegniemy, czeka nas kryzys spowodowany atechnicznością Polaków.
Gdyby Utrzymanie WAT kosztowało mało, nikt o was nie redukował.
- Pon Z dostajemy 110-120 mln zł rocznie, za ktore i kształcimy utrzymujemy Podchorążych, prowadzimy badania naukowe, ekspertyzy, uczestniczymy w pracach komitetów Naukowych NATO. Wydawałoby się, Że się duża kwota, ale Gdy porównamy ją z dotacjami MENiS do politechnik, okaże się, Że jest zaledwie przyzwoita.
Trudno jednak, byście kształ-CAC 5 razy mniej Podchorążych, dostawali od pon tyle pieniędzy, ile dotychczas.
- Oczywiście jest to niemożliwe. Przyjecie jednak Zasady proporcjonalnej redukcji Liczby i Podchorążych sumy Dotacji byloby dla nas Zabójcze. Za 20 mln takiej uczelni nie da się utrzymać. Dlatego musieliśmy szukać DODATKOWYCH I DODATKOWYCH i zadań i źródeł ich finansowania. Stąd pomysły Szkoły Wyższej Warszawskiej, Parku Nauki i Technologii, przekształcenia WAT w Uczelnie wojskowo-cywilna.
Kilka wariantów było Zmian ...
- Ostatecznie pozostajemy w strukturach pon. Będziemy kształcić cywili i wojskowych oraz art prowadzić prace naukowo-badawcze na rzecz armii i Gospodarki. To słuszna Decyzja Ministra Obrony Narodowej. Oczywiście związana z Kosztów istotna redukcja ponoszonych przez resort. Taka Koncepcja sprzyja m.in. planom rekrutacji kandydatów na oficerów spośród absolwentów uczelni cywilnych. Uważam, Że Gdy za 5 lat armia się ustabilizuje, duża część naszych cywilnych słuchaczy otrzyma propozycje wstąpienia do służby kontraktowej. Dla armii takie rozwiązanie jest wygodne, bo za kształcenie Tych osób zapłaci MENiS.
Jednak w roku obecnym Podchorążych nabór przeprowadziła tylko AMW.
- Była na Decyzja trudna. Pojawienie bowiem Oznacza się za 4-5 lat luki kadrowej, bo ciągle nie ma gwarancji, magistrów Że z cywila zainteresuje oferta w Służby zielonym garnizonie. Naborów Jesli nie przeprowadzi się przez parę lat, Luka się powiększy i Będzie trapić całe siły zbrojne przez kolejne 20-30 lat. Moim zdaniem wstrzymanie naboru to sytuacja przejściowa iw Następnym Podchorążych roku, choc pewnie w mniejszej liczbie, Przyjma szkoły wszystkie.
Uratował byl ministrem obrony w roku obecnym przed podobną Luka.
- To prawda. Wprawdzie prawo przewiduje takie rozwiązania od dawna, ale nikt z nich nigdy nie korzystał. Decyzja o przyjęciu 500 jest dobra dla studentów uczelni cywilnych, bo ratuje nas przed redukcja. Także jest dobra dla Sił Zbrojnych, umożliwia pon bowiem elastyczne przy ewentualnym Działania naborze do służby kontraktowej przyszłych absolwentów cywilnych, jesli zajdzie taka Potrzeba. Cywili Przyjęliśmy na najbardziej poszukiwane kierunki techniczne, od informatyki i elektroniki po telekomunikację. Przy okazji zdaliśmy test, ktory pozwala patrzeć w przyszłość z pewnym optymizmem. Otóż w chwili ogłoszenia Cywilnej rekrutacji do WAT maturzyści w większości zdążyli już złożyć podania o studia w szkołach Innych. Obawialiśmy się więc, Że będziemy zmuszeni przyjąć Wszystkich chętnych, a może nawet organizować rekrutację uzupełniająca we wrzesniu. Tymczasem nie stanęło Egzaminów ponad Trzech kandydatów na jedno miejsce. Dzięki temu 2 października zainaugurowaliśmy nowy rok akademicki, wręczając indeksy studentom I roku.
Czy oni płaca za nauke?
- Nie. MENiS Zapłaci nam za nia.
Ilu Podchorążych będziecie kształcić w Przyszłości?
- Departament Kadr i Szkolnictwa Wojskowego pon sygnalizuje Zapotrzebowanie na 100-200 "watowców" rocznie. Więc tak - po ustabilizowaniu sytuacji - na Wszystkich rocznikach Będzie OK. 700 Podchorążych. Choc Myślę, że życie pokażę, iż Potrzeba ich znacznie więcej.
Jednak dla Pracowników i kadry WAT ta reforma oznacza bolesne redukcje.
- To najtrudniejsza sprawa. Wiele osób w pon i SG WP uważa, Że powinniśmy redukować kadrę naukową proporcjonalnie do Liczby studentów, KTÓRYCH kształcimy dla armii, co nie Możliwe jest. Chcąc prowadzić studia na właściwym POZIOMIE, powinniśmy mieć pewna Kadrowa "mase krytyczna", ktorej nie zejść poniżej Możemy. Ustawa stanowi o szkolnictwie wyższym, ŻE aby uczelnia mogła kształcić i wydawać dyplomy w określonym kierunku, musi zatrudniać odpowiednią liczbę profesorów z danej branży. Ma WAT 9 kierunków, ponad 30 specjalności i prawie 100 specjalizacji. Musimy mieć Więc OK. 800 nauczycieli. Mniej Nie możemy, bo stracimy uprawnienia. Te "mase krytyczna" staramy się utrzymać i Także dlatego słuchaczy cywilnych Przyjmujemy.
Są cięcia Ale nieuniknione. Plotki głoszą, ŻE negocjując z minister Krystyna Łybacka, szefowa MENiS, zgodził się pan zmniejszyć etatów liczbę dydaktycznych prawie o 80 proc. Kilkaset osób straci zajęcie!
- To grube nieporozumienie. Powinna WAT mieć 800 nauczycieli, od asystenta do profesora. Tylu dzisiaj pracuje w uczelni. Ale skoro w stopniu Dużym przechodzimy na kształcenie cywili, Musimy zredukować wojskowa kadrę. Możemy mieć tylko 200 w mundurach wykładowców, skupionych w Wydziale Techniki Wojskowej. 600 nauczycieli Będzie cywilami. Mają oni uczyć w 5 wydziałach Innych - Także Podchorążych.
Zamierzacie Jak to osiągnąć?
- Obecnie zatrudniamy ok. 900 żołnierzy (nie wszyscy Są nauczycielami), czyli 700 z nich Musimy zwolnić. Ale z punktu widzenia jest niemożliwe do dydaktyki. Przecież mimo Przyjęcia słuchaczy cywilnych na I rok, na starszych rocznikach Czterech Nadal Są podchorążowie! Realizują programy studiów i nie MOŻNA nagle zmienia im wykładowców na cywili, Którzy z marszu poprowadzą zajęcia specjalistyczne. Dlatego - choc godzina zero wybije dla nas 1 stycznia zajęcia Będą prowadzić dalej niemal ci sami - ludzie. Ale jako cywile. Niemal 100 proc. byłych nauczycieli wojskowych otrzyma angaży propozycje ponownych. Zakładam, Że większość z nich skorzysta. Zaproponujemy im z konieczności Minimalne stawki gwarantowane przez MENiS w tabelach Wynagrodzenia dla wykładowców.
Zwolnienia, mówimy o KTÓRYCH, sa w toku. Jak Wielu żołnierzy, Którzy wymówienia otrzymali, nie ma 15-letniej wysługi?
- Bez wysługi emerytalnej jest ponad 300 oficerów. Nie wiem, w jaki Sposób rozstrzygnie się ich problem. Być Może, jak zapowiadał minister, zostaną objęci szczególna ochrona. Może odejdą z etatu WAT i trafia do rezerwy kadrowej MON, by pozostając w mundurach, realizować u nas - niejako w oddelegowaniu - zlecone zadania dydaktyczne? Bez wątpienia jest wśród nich sporo osób, ktore chętnie Przyjma w službě instytucjach Innych i takie propozycje na pewno przedstawi DKiSzW. Ale Nie będzie ich wiele, bo wiadomo, jak jest teraz z wakatami w armii.
Czy Pana zdaniem Kryteria Zwolnień Były na tyle sprawiedliwe, Że ludzie nie powinni czuć się pokrzywdzeni?
- W sytuacjach Takich każdy Może czuć się pokrzywdzony. Staramy się, by jak najmniejsze straty Były. Ponadto w porównaniu z jednostkami wojskowymi sytuacja naszej kadry i tak jest lepsza, bo prawie wszystkim po zwolnieniu Oferujemy pracę.
Kiedy WAT osiągnie docelową zatrudnienia strukture?
- W tej chwili czekamy na Ustalenie nowego etatu, Który obowiązywałby od 1 stycznia. Będzie nim zapisanych w 200 stanowisk wojskowych i OK. 70 etatów przejściowych, potrzebnych do wojskowego wyedukowania obecnych Podchorążych, ktore w ciągu czterech ulegną lat stopniowej likwidacji. Jednocześnie do końca roku wręczone zostaną wypowiedzenia ok. 700 zawodowym żołnierzom. Od podoficera do generała włącznie.
Pan znajdzie się wśród nich?
- Niewykluczone. Byłbym nieuczciwy narzekając, że spotka mnie nieszczęście. Jestem profesorem, generałem i służę już 35 lat.
Kto zyska zatem na przekształceniach WAT?
- Akademia, bo nie zostanie zlikwidowana. Siły zbrojne, bo utrzymanie uczelni stanie się tańsze, olbrzymi potencjał intelektualny i laboratoryjny pozostanie w armii. Oszczędności w 2003 r. sięgną ok. 30 mln zł i będą rosnąć. Zyskają również ludzie odpowiadający za redukcje armii, bo dzięki cięciom w WAT w dwóch ostatnich latach liczba etatów w WP zmniejszy się o 1 000 osób. Także społeczeństwo, bo pojawia się możliwość kształcenia studentów cywilnych na poszukiwanych kierunkach.
Kto straci?
- Pewne zwalniani poniosą straty, na nieuniknione. Będzie wśród nich grupa osób rozgoryczonych, ktoré, trochę wbrew swojej woli, zdejmą mundur. Zwolnimy też duża grupę pracowników z administracji i logistyki, wyłącznie z powodów finansowych . Staramy się przy tym zawiesić działalność inwestycyjną i remontową, by jak najwięcej ludzi uratować i uniknąć zwolnień grupowych. Systemowo zmniejszymy też uposażenia.
Czy z tej perspektywy pod waszym bokiem utworzenie Szkoły Wyższej Warszawskiej nie jest krokiem samobójczym? Może ona wam zabiera słuchaczy ?
- Pomysł SWW, na temat ktorej napisano tyle złych rzeczy z inspiracji ludzi zainteresowanych klęską projektu, który powstał kilka lat temu. Gdyby nie ci ludzie, istniałaby szkoła już 3 lata, lepsza byłaby sytuacja WAT.
Rozumiem, że zwalniani przez stronę wykładowcy mieli być zatrudniani przez SWW?
- Pomysł prosty byl: ściągnąć na Bemowie więcej studentów, co najmniej 10 tys. Ponieważ WATnie mógł  ich wtedy kształcić, chcieliśmy powołać niepubliczną szkołę wyższą , społeczną nie prywatną , która wystartowałaby , opierając się na naszych byłych nauczycielach, na poczatku, nie mając własnej bazy, korzystałaby z infrastruktury WAT, wreszcie odpłatnie zapełniłaby nasze puste internaty, bibliotekę i część laboratoriów, przynosząc dochód Akademii. To był świetny pomysł.
Mimo to ruszyła SWW.
- Niestety, dopiero w roku obecnym, czyli w apogeum kryzysu. Dlatego jej początek jest trudny. Jednak nasza filozofia się nie zmienia: Liczymy na tę szkołę i korzyści, które będziemy mieli z jej istnienia.
Ale przyzna Pan, że pomysł jest ryzykowny SWW dziś ...
- Dziś jest trochę gorszy. Ale gdyby  szkoła ta miała już 5 tys. studentów, a nie dopiero 500, więcej naszych byłych pracowników znalazłoby tam pracę. Natomiast konkurencja zawsze prowadzi do rozwoju, mobilizuje do lepszej pracy. Kilka lat temu nawet dziekani obawiali się poddać takiej weryfikacji. Teraz możemy tylko liczyć straty, np. koszty utrzymania tego, czego nie mogliśmy wynająć albo wyremontowac, bo nie było za co. Szkoda, że tak się stało.
Rozmawiał Artur GOŁAWSKI

-------------------------------------------------- -------------------------------------------------- ----------------2003-11-25, 04:01
Studenci SWW Na Bruku (superekspresowy)

Ich wydział byl nielegalny. Pieniądze zniknęły z czesnego. Dokumenty gdzieś zawieruszyły się. Kręci Rektor. Byli studenci Szkoły Wyższej Warszawskiej sa na przymusowych wagarach.
Tylko 11 studentów prywatnej uczelni - ze 150, Którzy zapłacili po kilka tysięcy złotych za naukę - weszło wczoraj na zajęcia. Przed pozostałymi zamknięto drzwi.
Studenci cierpią z powodu konfliktu między ich starą i nową uczelnią. Rektor zlikwidowanego kierunku Szkoły Wyższej Warszawskiej nie przekazał pieniędzy ponad setki swoich studentów uczelni, w ktorej będą kontynuować naukę. Studenci pytają: co z pieniędzmi?
5 listopada Minister Edukacji zamknęła Wydział Politologii na SWW. Rektor tej uczelni podpisał umowę z drugą prywatną uczelnia, by młodzież mogła kontynuować naukę. Ale i tu nie mogą się uczyć. - Zerwaliśmy umowę z SWW - powiedział nam rektor Wyższej Szkoły Pedagogicznej Towarzystwa Wiedzy Powszechnej, prof. Julian Auleytner.
Nie rozliczyli
- Po likwidacji wydziału rektor przedstawił kilka propozycji uczelni, gdzie moglibyśmy kontynuować naukę - mówi 20-letnia Kasia Żyła z roku II. - Wybraliśmy WSP. Pierwsze zajęcia się odbyły, ale dziś nas wyrzucono!
Weszło tylko 11 studentów. Co z resztą? SWW zobowiązała się, że w ciągu 7 dni przekaże papiery i pieniądze studentów nowej uczelni .
- Zapłaciliśmy wpisowe i część czesnego! - twierdzi Kamil Sikora (20 l.). - Efekt jest taki, że nie mamy szkoły, kasę wcięło.
- Dostaliśmy część pieniędzy studentów i dokumenty wybrane. Tamta szkoła nie potrafi rozliczyć swoich uczniów. Taka umowa miała być wygodna dla studentów, ale w takiej sytuacji ją zrywamy i zapraszamy ich indywidualnie - powiedział nam rektor WSP prof. Auleytner.
Ale o co chodzi?
Rektor WWS Stanisław Radkowski atakuje WSP.
- Wysłaliśmy część papierów i dokumentów. Resztę doślemy. To nie w porządku, by nie wpuścić studentów na wykłady. Poza tym nie mogę się skontaktować z rektorem już cały dzień. Nie wiem, o co chodzi - twierdzi Radkowski.
Tymczasem studenci mają przymusowe wagary. Nie mają się gdzie podziać. I tracą czas.
Strzał w dziesiątkę? Pudło!
"SWW to Strzał w dziesiątkę" - brzmi hasło reklamowe Szkoły Wyższej Warszawskiej. Prowadzi studia m.in. na kierunkach administracji, socjologii i - do niedawna - politologii. Ostatni kierunek byl oblegany - prawie 400 studentów. Za I rok nauki na studiach dziennych zapłacić trzeba 3600 zł, za kolejne lata - po 5400 zł. We wrześniu MENiS postanowiło zlikwidować Wydział Politologii. Zarzuty dotyczyły źle skonstruowanego planu studiów i kadrowych braków. Ujawniono, wykładowcy ze nie Mają odpowiednich Kwalifikacji.
Lidia Zagórska
-------------------------------------------------- -------------------------------------------------- ----------------Rzeczpospolita 09.12.04 Nr 288 Anna Paciorek
Czarne chmury nad Szkoła Wyższa Warszawska

Kłopoty z kadrą
Szkoła Wyższa Warszawska otrzymała kolejną ocena negatywną od Państwowej Komisji Akredytacyjnej. Mimo to kusi w internecie bogata oferta, nic o tych ocenach nie wspominając. Uważa jej nowy rektor, że szkoła wychodzi na prostą.

Po Politologii negatywną ocene uzyskały teraz studia socjologiczne. Decyzje w sprawie tego kierunku Minister Edukacji wyda w najbliższych dniach. Zgodnie z prawem, jeśli PKA wyda negatywną ocene, Minister Edukacji ma do wyboru tylko likwidację lub zawieszenie kierunku naboru. W drugim przypadku dotychczasowi studenci sa do studiów w uczelni ukończenia, wstrzymuje się nabór nowych. - Przyczyną negatywnych ocen na Politologii i Socjologii były przede wszystkim sprawy kadrowe - mówi Andrzej Jamiołkowski, przewodniczący PKA. - Osoby, ktore prowadziły zajęcia, nie miały przygotowania merytorycznego .